Lalka Williama - książka dla chłopców inna niż wszystkie

Pewnego dnia będąc na spacerze z moim maleńkim synkiem, który spał sobie w najlepsze w gondoli, zobaczyłam kilkuletniego chłopca biegnącego ze swoją "męską zabawką" większą od niego. Tą "zabawką" był ogromny karabin kałasznikow... Dookoła matki i babcie siedzące na ławeczkach i spacerujące po parku. Żadna z nich nie wydawała się wstrząśnięta takim widokiem. Natomiast ja aż przystanęłam z otwartymi ustami. Nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam.
Ogromny karabin! Czy to ma być normalność? Czy tak należy wychowywać chłopców, którzy potem staną się dorosłymi mężczyznami? Jak będzie wyglądał w przyszłości świat, jeśli dziś uczymy chłopców od najmłodszych lat, że pistolet to taka fajna zabawka? Na świecie pewnie będzie, tak jak dzisiaj (jeśli nie gorzej) - mnóstwo bezsensownych wojen, podczas których wiele niewinnych osób straci życie lub zdrowie. Piękny obraz, prawda? 

A czy kiedyś ktoś z Was widział chłopca bawiącego się lalką, albo pchającego wózek dla lalek? Nie? Ja osobiście z takim obrazem nigdy się nie spotkałam. Co czujecie, kiedy sobie to wyobrażacie? Konsternację? Niepokój? Wesołość? Nadzieję?

O książce, o której chciałabym Wam dziś opowiedzieć, dowiedziałam się przypadkiem podczas lektury "Matka feministka", czyli przewodnika po doświadczeniu macierzyństwa w Polsce. Pani Agnieszka Graff, autorka, przywołała w nim sytuację wziętą z życia swojego synka Stasia.


"Kiedy Staś miał półtora roku, nabraliśmy zwyczaju chodzenia do parku z wózkiem dla lalek. Była to różowa spacerówka. W środku siedział pingwin w szaliku, a Staś czasem wkładał mu do towarzystwa lalkę Kasię. Był dobrym ojcem - wrzucał maluchom do wózka okruszki, proponował soczek, zagadywał. Rola babci (czyli moja) polegała na pilnowaniu, by "wnuki" nie wypadały na zakrętach. 
Budziliśmy w parku zdumienie graniczące z oburzeniem. Początkowo sądziłam, że chodzi o nasze zawrotne tempo. Ale źródłem niepokoju był chłopiec z lalką - czyli płciowa anomalia. Karcono mnie za nią na tyle często, że ze spacerów z wózkiem zrezygnowałam".

Książka, na którą dzięki Pani Agnieszce zwróciłam uwagę, to "Lalka Williama" autorstwa Charlotte Zolotow.


Lalka Williama Charlotte Zolotow

Jest to historyjka pochodząca z amerykańskiej klasyki dla dzieci. Napisana na początku lat 70. Książeczka była próbą przekonania zarówno dzieci, jak i czytających im dorosłych, że nie warto ulegać stereotypom. Opowiada ona historię chłopca o imieniu William, który marzy o lalce, ale tata nie chce nawet o tym słyszeć i kupuje synkowi różne "męskie" zabawki: piłkę do koszykówki, czy elektryczną kolejkę. I gdyby nie babcia Williama, która w końcu uszanowała marzenie wnuka, dziecko nigdy nie byłoby szczęśliwe. Babcia zrozumiała, że William kiedyś będzie tatą i dzięki tej lalce będzie umiał opiekować się swoim dzieckiem, karmić je, kochać i dawać mu to, czego będzie potrzebowało. Może dzięki tej książeczce kiedyś oprócz bloga Mama pod prąd pojawi się jeszcze blog Tata pod prąd? ;-)

Pozycja tak niepozorna, a wynika z niej tak wielkie przesłanie. To przecież historia o tym, żeby być upartym, szczególnie, jeśli marzymy o czymś nietypowym, że warto dążyć do realizacji swoich marzeń. To tak naprawdę nie tylko książeczka dla chłopców. To historia również dla dziewczynek. No bo dlaczego na przykład dziewczynka nie może być kierowcą Formuły 1, albo mechanikiem samochodowym? Kiedy byłam mała, pamiętam, że autobusy i taksówki prowadzili tylko mężczyźni. Dziś również kobiety. Świat na szczęście się zmienia.

Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani do zakupu tej książeczki, podejrzewam, że ostatni argument Was przekona. Lalkę Williama można kupić za przysłowiowe grosze! Na przykład na Allegro, cena tej książki zaczyna się już od 2,90 PLN za egzemplarz!

Zakończę swój wpis ponownie słowami Pani Agnieszki Graff, tłumacza Lalki Williama, pochodzącymi tym razem ze wstępu do historii o tym wrażliwym chłopcu:

"Zastanówcie się, kto w tej książeczce jest dziwny. Kto powinien się zmienić? Czy William, który chce przytulać lalkę? Czy świat, który się upiera, że lalki są tylko dla dziewczynek? Czy tylko dziewczynki będą miały kiedyś dzieci? 
William jest małym mężczyzną, który wie, że kiedyś będzie tatą. Wie, że to będzie w jego życiu ważne. Ważniejsze niż rzucanie piłką, pociągi, czy majsterkowanie. Czy nie ma racji?"

Komentarze

Popularne posty